Autobus miejski do Szczebrzeszyna: Społeczny ratunek czy ekonomiczny strzał w stopę?

Wielu pasażerów z utęsknieniem wspomina wielki eksperyment z marca 2014 roku, kiedy na ulicach Szczebrzeszyna pojawiły się charakterystyczne autobusy zamojskiego MZK z tabliczką z numerem 5. Choć linia szybko zniknęła z rozkładów, temat powrotu miejskiego przewoźnika na trasę Zamość – Szczebrzeszyn regularnie powraca na sesje rad gminnych. Czy w dobie dominacji prywatnych busów i autobusów PKS Biłgoraj, wysyłanie tam komunikacji miejskiej ma jakikolwiek sens?

Transport publiczny na Roztoczu to temat rzeka. Z jednej strony pasażerowie regularnie narzekają na „białe plamy” w rozkładach jazdy – zwłaszcza w weekendy i późnymi wieczorami. Z drugiej, samorządowcy z niepokojem oglądają każdą złotówkę przed jej wydaniem. Gdy w grę wchodzi uruchomienie linii podmiejskiej przez Miejski Zakład Komunikacji w Zamościu, emocje natychmiast rosną.

Lekcja z historii: Dlaczego upadła legendarna „piątka”?

Aby zrozumieć dzisiejszy pat transportowy, trzeba cofnąć się o ponad dekadę. W marcu 2014 roku zamojskie MZK podjęło najpoważniejszą w historii próbę podboju Szczebrzeszyna (pisaliśmy o tym: https://www.szczebrzeszyn.info/aktualnosci/?p=4178). Przedłużono wówczas trasę podmiejskiej linii nr 5. Autobusy ruszały z pętli Hrubieszowska (Os. Słoneczny Stok) w Zamościu, jechały drogą krajową nr 74 przez Płoskie, Zawadę i Wielączę, kończąc bieg na Dworcu Autobusowym przy ul. Targowej w Szczebrzeszynie.

Oferta miała charakter czysto pracowniczo-szkolny i obejmowała zaledwie cztery kursy dziennie. Eksperyment przetrwał jednak tylko kilka miesięcy. Dlaczego? Miejski gigant przegrał brutalną wojnę podjazdową z prywatnymi busami. Komercyjni kierowcy, znając minuty odjazdów MZK, podjeżdżali na przystanki w Wielączy czy Zawadzie dosłownie chwilę wcześniej, „czyszcząc” je z pasażerów. Gdy dodamy do tego konieczność wprowadzenia droższej, III strefy biletowej oraz brak zgody gminy Szczebrzeszyn na stałe dopłacanie do tzw. wozokilometrów, los linii nr 5 był przesądzony.

Przez lata podobny los spotykał petycje o przedłużenie do Szczebrzeszyna innych flagowych linii (np. linii nr 0 kończącej bieg w Siedliskach). Mur przepisów nakazujący gminie ościennej finansowanie transportu na swoim terenie okazywał się nie do przebicia.

Zderzenie światów: Czego nie ma bus, a co da nam MZK?

Dlaczego więc temat wraca jak bumerang? Odpowiedź tkwi w jakości usług. Dzisiejszy rynek między Zamościem a Szczebrzeszynem zdominowany jest przez PKS w Biłgoraju oraz prywatne busy. To przewoźnicy nastawieni na zysk – kursują szybko, najkrótszą trasą i kończą bieg głównie na Dworcu Autobusowym w Zamościu.

Dla pasażera autobus miejski to zupełnie inna kategoria podróżowania. Poniższe zestawienie jasno pokazuje, dlaczego mieszkańcy wciąż domagają się powrotu miejskiego przewoźnika:

  • Komunikacja „od drzwi do drzwi”: Autobus MZK nie musiałby kończyć trasy na dworcu w Zamościu. Mógłby wjechać głęboko w miasto, dowożąc uczniów bezpośrednio pod szkoły średnie, a chorych pod Szpital im. Jana Pawła II. To oznacza brak konieczności kupowania drugiego biletu na przesiadkę.
  • Koniec wykluczenia mobilnego: Prywatne busy (często ciasne pojazdy typu Sprinter) to zmora dla matek z wózkami, osób niepełnosprawnych czy seniorów. Niskopodłogowy tabor MZK Zamość gwarantuje komfort i bezpieczeństwo, jakiego komercyjny rynek często nie oferuje.
  • Stabilność i ulgi: Przewoźnicy komercyjni tną kursy wieczorne i weekendowe, bo są one nierentowne. Komunikacja miejska, jako usługa publiczna, ma obowiązek jeździć według stałego rozkładu. Ponadto honoruje pełen pakiet ulg samorządowych, w tym darmowe przejazdy dla seniorów powyżej 70. roku życia.

Gdzie tkwi haczyk?

Skoro MZK ma tyle zalet, dlaczego autobusy z logo zamojskiego przewoźnika nie stoją już na dworcu w Szczebrzeszynie? Odpowiedź to pieniądze. Żadna linia miejska nie utrzyma się wyłącznie z biletów – zwłaszcza na tak długiej trasie. Gmina Szczebrzeszyn musiałaby co miesiąc przelewać na konto zamojskiej spółki potężną dotację (280 tys. zł rocznie za dwa kursy dziennie trasa Szczebrzeszyn-Zamość lub więcej kursów za 600 tys. zł rocznie z gminnego budżetu). Z perspektywy lokalnych radnych to trudna decyzja: wydawać publiczne pieniądze na autobus, który jedzie tą samą drogą, co niekosztujące budżetu gminy busy i PKS?

Dodatkowym problemem jest czas przejazdu – autobus MZK zatrzymuje się na każdym podmiejskim przystanku, przez co pasażer spieszący się do pracy w Zamościu zawsze wybierze szybszego busa.

Jaki jest werdykt?

Uruchomienie autobusu MZK z Zamościa do Szczebrzeszyna ma głęboki sens społeczny, pod warunkiem, że samorządy nie będą ślepo dublować oferty PKS-u. Kluczem do sukcesu byłoby stworzenie linii uzupełniającej: kursującej wczesnym rankiem, późnym wieczorem oraz w weekendy, a także oferującej unikalną trasę przez inne miejscowości gminy Szczebrzeszyn. Dopóki jednak sąsiednie gminy nie wypracują wspólnego, odważnego modelu finansowania, pasażerom ze Szczebrzeszyna pozostanie tęskne wypatrywanie na horyzoncie autobusów zamojskiej komunikacji.

Jakie koszta poniosłaby gmina Szczebrzeszyn?

W oficjalnych dyskusjach samorządowych dotyczących uruchomienia nowej linii MZK Zamość ze Szczebrzeszyna, burmistrz Rafał Kowalik zadeklarował, że gmina Szczebrzeszyn pokrywałaby koszty biletów ulgowych, czyli dopłacała do przejazdów seniorów, młodzieży oraz wszystkich innych grup uprawnionych do zniżek.

Choć dokładna roczna kwota zależy od ostatecznej liczby kursów w rozkładzie jazdy, koszt ten dla budżetu gminy wynosi od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych rocznie. W przypadku Szczebrzeszyna w grę wchodzą kwoty od 280 tys. zł do 600 tys. zł rocznie Samorządy rozliczają się w takich sytuacjach na podstawie algorytmu opartego na tzw. wozokilometrach.

Dlaczego ta kwota to problem dla radnych?

Z punktu widzenia budżetu Zamościa wydawanie pieniędzy na Szczebrzeszyn jest niemożliwe – radni miejscy w Zamościu głośno podkreślają, że zamojski podatnik nie powinien dofinansowywać pasażerów z gmin ościennych. Cały ciężar finansowy spada więc na Szczebrzeszyn.

Dla porównania: kiedy w radzie gminy upadały projekty przystąpienia do różnych związków czy organizacji (jak Związek Polskich Miast), radni blokowali wydatki rzędu zaledwie… 1800 zł rocznie. Kwota blisko 280 000 zł lub 600 000 zł na dotację do autobusu MZK stanowi więc w Szczebrzeszynie ogromny przedmiot sporu politycznego, zwłaszcza że na tej samej trasie komercyjny PKS Biłgoraj oraz busy kursują bez konieczności wydawania ani jednej złotówki z budżetu gminy.

Jak kształtowałyby się ceny biletów w „podmiejskim”?

Trasa autobusowa z Zamościa do Szczebrzeszyna przebiega przez granice stref biletowych i docelowo wkracza w III strefę opłat taryfowych.

Zgodnie z informacjami przekazanymi opublikowanymi na oficjalnej stronie MZK Zamość, koszt przejazdu oraz przykładowych biletów okresowych kształtuje się następująco:

Bilety jednorazowe:

  • Bilet normalny (cała trasa): 4,50 zł za przejazd jednorazowy ze Szczebrzeszyna do Zamościa lub z Zamościa do Szczebrzeszyna.
  • Bilet ulgowy (50%): 2,25 zł.

Wybrane bilety okresowe (dla III strefy):

  • Bilet miesięczny sieciowy (uczniowski/studencki): około 160,00 zł (według oficjalnego taryfikatora [e-bilet MZK Zamość] bilet semestralny dla uczniów i studentów na 3 strefy kosztuje dokładnie 260,00 zł na cały semestr).
  • Miesięczny sieciowy, całotygodniowy (normalny): 140,00 zł.
  • Miesięczny sieciowy, całotygodniowy (ulgowy): 70,00 zł.
  • Miesięczny szkolny dla uczniów szkół podstawowych: 45,00 zł.
  • Kwartalny Bilet Seniora (od 67. roku życia): 80,00 zł za 3 miesiące podróżowania po całej sieci.

Warto pamiętać, że na trasie tej niezmiennie obowiązuje całkowicie darmowy przejazd dla osób, które ukończyły 70. rok życia.

Oferta ceny biletów wydaje się atrakcyjna jeśli nie bierze się pod uwagę gigantycznych kwot dofinansowania jakie gmina Szczebrzeszyn a więc wszyscy mieszkańcy, musieliby płacić co roku zamojskiemu MZK. Hejt na szczebrzeszyńskich radnych i dzika nienawiść jaki posypał się w internecie jest niezasłużony, bo zadaniem radnych jest dbanie o finanse miasta i radni Szczebrzeszyna robią to zgodnie z literą prawa. Zresztą podczas głosowania tylko jeden radny był przeciwko (Radosław Szyduczyński), jeden radny był „Za” (Paweł Pietrowicz), a reszta radnych wstrzymała się od głosu, co oznacza, że temat uruchomienia linii MZK pomiędzy Szczebrzeszynem a Zamościem nie jest jeszcze ostatecznie zamknięty i radni mogą wrócić do tego tematu w przyszłości.

CZYTAJ TAKŻE
REKLAMA