Ze Szczebrzeszyna w świat nauki i języka | Szczebrzeszyn.info – wiadomości, informacje, reportaże, wywiady, zdjęcia, wideo

 RSS 

Ze Szczebrzeszyna w świat nauki i języka

Foto: Halina Pelc

O edukacji w szkołach Szczebrzeszyna, dzieciństwie w Źrebcach, naukowej pasji – opowiada profesor dr hab. Halina Pelc (publikuje jako Halina Pelcowa), kierownik Zakładu Historii Języka Polskiego i Dialektologii, Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Marii Curie -Skłodowskiej w Lublinie.

Dariusz Górny: Pani Profesor, pochodzi Pani ze Szczebrzeszyna. Ma dla Pani to jakieś znaczenie? Jakim zapamiętała Pani to miasto? Wraca czasami Pani do niego?

Halina Pelc: Szczebrzeszyn to miasto magiczne, wyjątkowe nie tylko ze względu na swoją historyczną wielokulturowość, ale z powodu swojej zwyczajności. Dla mnie to także miejsce wspomnień, którego każdy zakątek ma swoją klateczkę w pamięci, więc trudno tu nie wracać. Wracam myślami, wracam przyjeżdżając po to, aby przejść się uliczkami, zajrzeć do kościoła, do którego chodziłyśmy z koleżankami każdego dnia przed lekcjami, zobaczyć chrząszcza i sprawdzić, czy rozpadające się schodki naprzeciw Ratusza są już naprawione. Jest też inny powód – na miejscowym cmentarzu odwiedzam rodziców, dziadków i dalszych krewnych.

Jak wspomina Pani Profesor okres nauki, najpierw w szkole powszechnej, a potem średniej?

Urodziłam się w Szczebrzeszynie, ale już świadome dzieciństwo spędziłam w Źrebcach, gdzie razem z dziadkami zamieszkali moi rodzice. W Szczebrzeszynie ukończyłam liceum pedagogiczne przygotowujące do zawodu nauczyciela. Te lata wspominam z rozrzewnieniem i przyjemnością. Były to piękne i trochę szalone lata. Pamiętam moich nauczycieli, wśród których były dwie wyjątkowe polonistki. W szkole podstawowej była to Pani Ewa Wyrostkiewicz, która nie tylko nauczyła mnie miłości i szacunku do języka polskiego, ale też tego, że od siebie należy więcej wymagać niż od innych. W liceum spotkałam Panią profesor Krystynę Niechaj – osobę ciepłą, empatyczną i umiejącą wyłowić z tłumu uczniów (klasy liczyły wtedy po prawie 40 osób) tych, którzy – według Niej – powinni wiedzieć i umieć więcej niż inni. Znalazłam się w tej grupie i musiałam sprostać oczekiwaniom mojej ukochanej Pani profesor. Z nutką sentymentu wspominam tez innych moich mistrzów – wychowawczynię i nauczycielkę wychowania fizycznego Panią profesor Helenę Kmiecik i historyka profesora Franciszka Kmiecika, którego profesjonalizm dydaktyczny starałam się później naśladować w swojej pracy. Należał on też do tych osób, które bardzo odradzały mi polonistykę jako kierunek studiów, uważając, że powinnam wybrać medycynę.

Liceum to był piękny okres nie tylko nauki, ale też rajdów po Roztoczu, wycieczek, spotkań, a także prac w kołach naukowych, śpiewania w chórze i prowadzenia przez pewien czas kroniki szkolnej.

Jak doszło do tego, że została Pani naukowcem, profesorem nauk humanistycznych? Jak przebiegała ta droga, ze Szczebrzeszyna…?

Po ukończeniu liceum wybrałam studia na filologii polskiej na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i tak się złożyło, że na tym uniwersytecie zostałam do dzisiaj. W Szczebrzeszynie wyposażono mnie w gruntowną wiedzę, wiec nie miałam większych problemów ani w dostaniu się na studia (było chyba około 4 kandydatów na miejsce i dosyć wymagające egzaminy pisemne i ustne), ani potem w radzeniu sobie na studiach. Na czwartym roku wybrałam seminarium językoznawcze u Pani prof. dr hab. Teresy Skubalanki i od niej otrzymałam propozycję pracy na uczelni. W czasie studiów wspierał mnie duchowo ks. prof. Czesław Bartnik, kuzyn ze strony ojca, który co prawda nie mógł mi zapomnieć, że wybrałam UMCS, a nie KUL, ale niezależnie od tego doradzał i pomagał w trudnych chwilach. On też w dużej mierze wpłynął na wybór przeze mnie drogi naukowej.

Praca na uniwersytecie wymaga zaangażowania dydaktycznego i naukowego, a zdobywanie kolejnych stopni naukowych jest wpisane niejako w etat nauczyciela akademickiego. I tę misję starałam się od początku wypełniać należycie. Praca ta jednak zawsze dawała mi dużo satysfakcji, stając się moją pasją. Początkowo wydawało się, że wystarczy doktorat, ale potem już w latach dziewięćdziesiątych XX wieku obroniłam rozprawę habilitacyjną, a w 2002 roku uzyskałam tytuł profesora nauk humanistycznych w zakresie językoznawstwa. Dzisiaj mogę powiedzieć, że całe swoje życie zawodowe robiłam i robię to, co kocham. Bardzo lubię pracę ze studentami, wiele się też od nich uczę, a ich obecność pozwala zapomnieć, ile ma się lat i czuć się pełnym siły i chęci do dalszej pracy. Praca naukowa daje z kolei wiele satysfakcji odkrywania i szukania ciągle czegoś nowego, ale też zagłębienia się w innej rzeczywistości, często zależnej tylko ode mnie.

W notce zamieszczonej na stronie internetowej Zakładu Historii Języka Polskiego i Dialektologii UMCS dotyczącej Pani Profesor zostało zapisanych kilka dziedzin badawczych. Proszę o wskazanie, która jest najbliższa Pani Profesor i dlaczego?

Główne kierunki moich badań to dialektologia, historia języka, socjolingwistyka, etnolingwistyka, historia mówiona, polszczyzna potoczna, a także szeroko rozumiana problematyka regionalna. Szczególnie interesuje mnie rozwój języka, jego wartość historyczna i rola kulturotwórcza, język i kultura regionu (gwara, regionalizmy, sposoby interpretacji i zachowania zwyczajów, obyczajów, wierzeń ludowych), w tym mowa mieszkańców wsi, zarówno tych z dalekiej przeszłości, jak i tych współczesnych, używających już w większości polszczyzny standardowej. Interesują mnie socjolingwistyczne, aksjologiczne i pragmatyczne aspekty widzenia i odbioru języka, a także dziedzictwo językowo-kulturowe oraz związki językowe środowisk wielokulturowych, w tym sąsiadujących ze sobą gwar i języków, wzajemnych relacji gwar i języka ogólnopolskiego oraz kontaktów językowych polsko-wschodniosłowiańskich.

Swoje prace (ponad 200, w tym 8 książek) publikuję jako Halina Pelcowa.

Jak wydaje się, jedno z zainteresowań badawczych, które bardzo ceni Pani Profesor i nieustannie zgłębia, to dialektologia. Czym zajmuje się dialektolog?

Tak, dialektologia jest dziedziną mi najbliższą, a przy tym niezwykle pojemną semantycznie i dającą niezliczone powody do ciągłych poszukiwań. W rozumieniu tradycyjnym dialektolog to badacz gwar ludowych, czyli mowy mieszkańców wsi, dzisiaj przede wszystkim osób najstarszego pokolenia. Ale w kolejnych dziesięcioleciach zmieniła się rzeczywistość pozajęzykowa, zmieniła się gwara i stosunek do gwary. Fakty te znalazły też odbicie w metodologii badań dialektologicznych.

Nowe spojrzenie na gwary, przedstawiane przez pryzmat zmian cywilizacyjnych, społecznych ostatnich lat i ich odzwierciedlenie w zachowaniach językowych, wymusza potrzebę zespolenia zjawisk językowych ze sferą społeczną, obyczajową i kulturową współczesnej i dawnej wsi. Coraz częściej łączy się gwarę i kulturę ludową m. in. w celu promowania regionu. Istnieje słuszne przekonanie, że same fakty językowe w tym zakresie już nie wystarczą, trzeba je zespolić ze zwyczajami, obyczajami, wierzeniami jako wspólnymi elementami tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Taki punkt widzenia pozwala na ujmowanie gwary nie tylko jako odmiany wychodzącej z użycia lub „innej” odmiany języka polskiego lokalizowanej wyłącznie w przeszłości, ale jako dziedzictwa kulturowego i łączącej się z tym konieczności ochrony. W ostatnich kilkudziesięciu latach dialektologia coraz bardziej odchodzi od opisu systemu gwarowego i zróżnicowania geograficznego, i kieruje się w stronę zróżnicowania społecznego gwar i badania zachowań językowych użytkowników polszczyzny wiejskiej. Coraz większą wagę przywiązuje się do interdyscyplinarności badań i łączy dialektologię z socjolingwistyką, etnolingwistyką, socjologią, antropologią, etnografią i etnologią.

Jest Pani Profesor, m.in. autorką książki pt. „ Słownik gwar Lubelszczyzny”. O czym jest ta książka? Na czym polega różnica między dialektem a gwarą?

Słownik gwar Lubelszczyzny to, najogólniej ujmując, książka o słownictwie gwarowym Lubelszczyzny, ale słowniki kojarzą się zwykle z wykazem słów i podaniem ich definicji, i tak też w większości są zbudowane. Słownik gwar Lubelszczyzny jest inny. Każde słowo, obok definicji, ma nakreślony swój wszechstronny portret, dopełniony fotografią opisywanego przedmiotu i mapą językową, pokazująca miejsce danego słowa w przestrzeni geograficznej regionu lubelskiego, nazywanego umownie Lubelszczyzną.

Jest to pierwsze i jedyne, w miarę całościowe, leksykalne kompendium wiedzy na temat gwar mieszkańców wsi regionu lubelskiego. Nie jest to jedna książka, ale kilka o objętości około 500-600 stron. Każdy tom, niezależnie od kontynuacji zadań ogólnych i wspólnego przedmiotu badań, stanowi samoistnie integralną całość tematyczną i może funkcjonować jako wydzielony obraz językowej przestrzeni wiejskiej. Każdy też zachowuje układ alfabetyczny prezentowanych haseł. W pięciu tomach (czterech już wydanych i piątym będącym w ostatniej fazie wydawniczej) jest 10 tysięcy haseł.

Tom pierwszy Słownika gwar Lubelszczyzny: Rolnictwo – Narzędzia rolnicze. Prace polowe. Zbiór i obróbka zbóż (Lublin 2012), zawiera słownictwo z dziedziny rolnictwa, w tym nazewnictwo z zakresu narzędzi rolniczych i ich części, tradycyjnych sposobów uprawy roli i prac polowych oraz zbioru i obróbki zbóż.

W tomie drugim Słownika gwar Lubelszczyzny: Rolnictwo – Transport wiejski. Rośliny okopowe i paszowe. Gleby i rodzaje pól. Uprawa lnu i konopi. Zbiór siana (Lublin 2014), znalazło się pięć wydzielonych działów tematycznych, z transportem wiejskim, roślinami uprawnymi, zbiorem siana, uprawą lnu i konopi oraz rodzajami gleb i pól.

Tom trzeci Słownika gwar Lubelszczyzny: Świat zwierząt (Lublin 2015) gromadzi nazwy zwierząt i ptaków domowych i dzikich, ryb, płazów, gadów, owadów i robaków, części ciała zwierząt i ptaków, głosów i sposobów zachowania zwierząt i ptaków, zawołań na zwierzęta domowe, pokarmu dla zwierząt i ptaków.

Tom czwarty Słownika gwar Lubelszczyzny: Sad i ogród warzywny. Budownictwo i przestrzeń podwórza (Lublin 2016) ma dwie części. W pierwszej Sad i ogród warzywny znajdują się nazwy drzew i krzewów owocowych, owoców i warzyw, ale tylko tych, które są uprawiane w tradycyjnym wiejskim ogrodzie i sadzie. Część druga tomu IV Budownictwo i przestrzeń podwórza skupia nazwy domu mieszkalnego i budynków gospodarczych, pomieszczeń dla zwierząt i ptaków, ogrodzeń i rodzajów zamknięć, obróbki drewna oraz podwórza i jego architektury.

Tom piaty Słownika gwar Lubelszczyzny zatytułowany Świat roślin stanowi odrębną całość tematyczną, poświęconą roślinom dzikim i ogrodowym, w tym chwastom, ziołom, roślinom ozdobnym, doniczkowym kwitnącym i liściastym, polnym, przydrożnym, łąkowym, leśnym, a także drzewom, krzewom, owocom leśnym i grzybom.

W kolejnych tomach znajdą się takie działy kultury materialnej i duchowej, jak: Pokarmy i ich przygotowanie. Sprzęty domowe. Prace w domu i w gospodarstwie. Odzież. Człowiek – jego właściwości i zachowanie. Życie społeczne, religijne, zawody. Ukształtowanie powierzchni. Zjawiska atmosferyczne i meteorologia. Wierzenia, obrzędy, zwyczaje i obyczaje. Czas, przestrzeń, miary, kolory, czynności.

Materiał do Słownika został wyekscerpowany z wypowiedzi 2440 najstarszych mieszkańców z 606 wsi regionu lubelskiego. Terenem badawczym jest obszar Lubelszczyzny w granicach województwa sprzed 1975 roku, nieznacznie zmienionego od roku 1999. We wszystkich tomach zastosowano zapis ortograficzny, a formę hasła sprowadzono do ogólnopolskiej. Taki zapis, ale uwzględniający właściwości fonetyczne, morfologiczne i składniowe gwar regionu lubelskiego, zastosowano także w przywołanych w haśle kontekstach.

Integralną częścią hasła słownikowego są cytowane autentyczne wypowiedzi mieszkańców wsi, kolorowa ilustracja i mapa językowa. Wypowiedzi użytkowników gwary pozwalają na wpisanie słów hasłowych w szerokie konteksty kulturowe i obyczajowe. Mapa spełnia istotną rolę wizualnej specyfikacji geograficznej. Daje czytelnikowi lepszą orientację w usytuowaniu przestrzennym danej nazwy, zasięgu jej występowania, naświetla związki leksykalne danego obszaru z obszarami sąsiadującymi. Ilustracja pozwala na pełniejszą identyfikację przedmiotu czy zjawiska i jego szczegółową charakterystykę wizualną.

Słownik gwar Lubelszczyzny ma walor dokumentu utrwalającego dziedzictwo językowe i zgodnie z Konwencją UNESCO z 2003 r. wpisującego się w ochronę niematerialnego dziedzictwa kulturowego regionu. Jest nie tylko formą utrwalenia i zachowania dziedzictwa językowego i kulturowego regionu w postaci zbioru słów tworzących leksykon gwarowy, ale przede wszystkim istotnym instrumentem w kreowaniu „marki regionalnej” i promocji regionu lubelskiego, z założeniem jego dostępności dla szerokiego kręgu odbiorców. Mam nadzieję, że Słownik będzie służył nie tylko dialektologom i językoznawcom, ale także badaczom innych dziedzin, twórcom regionalnym, propagatorom kultury regionu i wiedzy na temat dziedzictwa kulturowego regionu utrwalonego w słowach, a także nauczycielom w realizacji edukacyjnej ścieżki regionalnej i w upowszechnianiu założeń „małej ojczyzny” oraz młodzieży licealnej i gimnazjalnej, pragnącej zrozumieć istotę kulturowo-językowego obrazu własnego regionu. Słownictwo gwarowe stanowi bowiem istotny element ludowego obrazu świata zagrożonego nie tylko utratą ciągłości pokoleniowej, ale ze względu na zmiany cywilizacyjne, kulturowe i obyczajowe, narażonego na całkowity zanik.

Dialekt to, najkrócej ujmując, zespół gwar o wspólnych lub podobnych cechach, np. gwary okolic Kielc i Szczebrzeszyna należą do dialektu małopolskiego. Nie znaczy to jednak, że mają wyłącznie cechy wspólne, a ludzie w obu regionach mówią tak samo czy podobnie. Na tych obszarach dostrzegamy zarówno pewną grupę cech wspólnych, jak i cech różniących, co pozwala wewnątrz dialektu wydzielić gwary.

Gwara jest konkretna, można ją ująć jako zespół cech wypowiadanych przez użytkowników języka – jest to mowa codzienna, obecnie najstarszych osób, a kiedyś wszystkich mieszkańców wsi. W tradycyjnym ujęciu podkreślano przede wszystkim jej aspekt geograficzny (ograniczenie do niewielkiego obszaru), funkcjonalny (stosunek do języka ogólnego) i socjologiczny (mowa chłopów, mowa ludności wiejskiej), a także podrzędność gwary w stosunku do dialektu. Ale gwara ulega przeobrażeniu i począwszy od połowy XX wieku przechodzi od mowy niewykształconych czy mniej wykształconych mieszkańców wsi (lata czterdzieste, pięćdziesiąte) do ogólnie mowy mieszkańców wsi (lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte), mowy średniego i najstarszego pokolenia (lata osiemdziesiąte), mowy najstarszych mieszkańców wsi (po roku 1990) i jednego z kodów językowych używanych na wsi, często odmiany sąsiedzkiej, rodzinnej (współcześnie).

Gwara to jednak nie tylko gramatyka i słownictwo, ale też cała sfera obyczajów, obrzędów i wierzeń, ściśle połączonych z religijnością ludową. Gwara poprzez gramatykę oraz wyrazy i ich znaczenia kumuluje i utrwala wiedzę o świecie, wynikającą z doświadczenia, przekonań i systemu wartości ludności wiejskiej jako nosicieli kultury ludowej, przekazywanej z pokolenia na pokolenie.

Jakie są zdaniem Pani Profesor najważniejsze cechy gwar Lubelszczyzny? Jakimi cechami wyróżnia się język mieszkańców Roztocza, w tym Szczebrzeszyna i okolic?

Lubelszczyzna to teren różnicowany kulturowo, w języku którego odbijają się dawne stosunki osadnicze, religijno-wyznaniowe, ludnościowe oraz podziały historyczne i etnograficzne. Mamy tu z jednej strony podział na wschód i zachód regionu, z drugiej – na północ i południe. Cechy, które decydują o charakterze gwar Lubelszczyzny są zatem niejednorodne i wpisują się w jego wielokulturowość. Mamy zjawiska językowe z jednej strony małopolskie, z drugiej wschodniosłowiańskie (głównie ukraińskie), a od północy i północnego zachodu nawarstwiają się właściwości mazowieckie. Ten fakt przekłada się na wielokrotnie podkreślaną trójdzielność gwarową regionu lubelskiego, która jest w istocie rzeczy bardziej skomplikowana i przechodzi w wielowarstwowość geograficzną i semantyczną, przejawiającą się w występowaniu i mieszaniu się cech różnodialektalnych, nie tylko małopolskich, mazowieckich i kresowych, ale także ogólnogwarowych i ogólnopolskich.

Do cech najbardziej charakterystycznych gwar Lubelszczyzny zaliczymy: mazurzenie (zyto, syja, cysty), a realizowane jako o (kwiotek, bioły, corny), końcówki czasownikowe -wa i –ta (niesiewa, chodźwa, idzieta), brak przegłosu e w o (wiesna) i e w a (wietrak), uogólnienie rodzaju niemęskoosobowego (chłopy były – baby były) na zachodzie Lubelszczyzny i brak tych zjawisk na wschodzie. W części wschodniej są natomiast takie zjawiska, których nie odnotujemy na zachodzie regionu, np. zwężenie samogłosek e, o w sylabach nieakcentowanych (na stoli ‘na stole’, kurale), formy czasownikowe bezkońcówkowe (ja był, wy robili) oraz z końcówką –m (chodzim, robim, bylim), a także formy z pełnogłosem (bereza ‘brzoza’, gołowa), półmiękkie s’, z’, c’ (s’iwy, życ’ie), realizację głoski r w miejsce rz (treba), d w miejsce dz (bodiak ‘chwast, oset’), uogólnienie rodzaju męskoosobowego (chłopi byli – baby byli), konstrukcje składniowe powiedział dla mnie ‘powiedział mi’ czy być z nim ‘widzieć go’. Z innych zjawisk można wymienić: podwojenie s, sz, ś między samogłoskami (bosso, wiszsza sie) na południowym zachodzie czy stwardnienie k’, g’ przed samogłoską e, (kedy, cuker, ogeń), narzędnikową końcówkę –amy (rękamy, nogamy), formy śfat, śwynia, rźódło, rśoda, zaimki naju, waju w części zachodniej regionu. Na całym obszarze Lubelszczyzny występuje m. in. odnosowienie samogłosek nosowych na końcu wyrazu (ide, robie, ido, robio), labializacja nagłosowego o i u (łokno, łojciec, łulica), wynowę samogłoski e jako y lub i (mliko, syr).

Na tle gwar Lubelszczyzny wyraźnie wydziela się pas Roztocza z okolicami Szczebrzeszyna, tworząc obszar przejściowy, z cechami nawiązującymi zarówno do wschodu, jak i do zachodu regionu. Mamy tzw. wschodnie śpiewanie, czyli przeciąganie samogłosek e, o w sylabach akcentowanych i zwężenie artykulacyjne w nieakcentowanych (kuleega // koleega, ruboota // roboota), formy czasownikowe chodzim, robim, ja był, wy byli, ty robił, słowa: zezula ‘ptak, kukułka’, zolnik ‘naczynie drewniane w kształcie beczki do zaparzania bielizny w ługu’, bodiak i bodziak ‘chwast, oset’, kociuba ‘narzędzie do wygarniania węgli z pieca chlebowego’, jak i cechy typowe dla Lubelszczyzny zachodniej, np. a realizowane jako o (bioły, mioł, ptok), brak przegłosu, czyli wymowę mietła, wiesna, Pieter, końcówki czasownikowe –wa i –ta w formach czasu teraźniejszego, przeszłego i trybu rozkazującego (idziewa, byliźwa, idżwa, idzieta, byliśta, chodźta), słownictwo: chochoł ‘snop przykrywający kopkę snopków na polu’, chrzęść / chrząstka ‘chwast, skrzyp polny’, dziady ‘owoce jeżyny’, dziewczyca i dziwka ‘panienka, córka’, krasisty ‘różnokolorowy’, powała ‘sufit drewniany’, praskulęta ‘praprawnuki’, bojowisko ‘miejsce w stodole, gdzie młóci się zboże’, wrota ‘drzwi stodoły’, godnie święta ‘święta Bożego Narodzenia’.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Dariusz Górny.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*